piątek, 23 października 2015

Od Vanessy do Axela

- Jak my teraz wyjdziemy? -spytałam gdy po raz kolejny minęliśmy ten sam punkt.
Ax wzruszył lekko ramionami ale po chwili pociągnął mnie za sobą. Chyba udało mu się znaleźć wyjście.
Po niecałej godzinie spędzonej pomiędzy krzakami nareszcie wyszliśmy nad jezioro. Niebo było już całkiem ciemne, więc zgodnie uznaliśmy, że czas wracać.
- Dobranoc -powiedziałam do Axela gdy staliśmy już na korytarzu.
- Dobranoc -odparł i ruszył w swoją stronę, podczas gdy ja weszłam do swojego pokoju.

Axel?

środa, 21 października 2015

Od Axela do Vanessy

Skierowałem wzrok na dziewczynę, a następnie na wejście do labiryntu. W sumie, może wyjść z tego niezła zabawa, więc czemu by nie skorzystać?
- Pewnie. - uśmiechnąłem się lekko.
Tak też weszliśmy do owego labiryntu, szliśmy... sam nie wiem ile, ale wydawało mi się że wracamy ciągle do tego samego punktu. No, tak to już jest z labiryntami...

Van?

Od Vanessy do Axela

Podeszliśmy do małego stoiska i poprosiliśmy o burgery. Jedząc je w ciszy zmierzaliśmy coraz głębiej w alejki parku. W końcu gdy skończyliśmy już jeść dotarliśmy do bardzo dziwnego miejsca.
Przed nami rozpościerały się wysokie na kilka metrów gęste zarośla. Po dłuższym przyjrzeniu stwierdziliśmy, że jest to labirynt. Przeszliśmy wzdłuż krzaków aż natrafiliśmy na ścieżkę prowadzącą w głąb labiryntu. Razem z Axelem wymieniliśmy spojrzenia.
- Wchodzimy?

Ax?

Od Axela do Vanessy

Przytaknąłem i ruszyliśmy w stronę wybranego celu, schowałem dłonie do kieszeni od bluzy nie wiedząc co z nimi zrobić. Kupiłem jedzenie dla kaczek, siedzieliśmy na ławce i rzucaliśmy kaczką jedzenie, później sami postanowiliśmy coś zjeść.

Van?

Od Vanessy do Axela

- Czy mam ochotę gdzieś wyjść. Hm... no nie wiem -zaczęłam udawać zamyślenie.
Świetnie się bawiłam widząc niepewność na twarzy Axela, ale w końcu postanowiłam go tak nie męczyć.
- Oczywiście, że chcę.
Chłopak zniknął na chwilę w drzwiach budynku by po kilku minutach pojawić się w nich ponownie, już bez psa.
- To gdzie idziemy? -spytał gdy wychodziliśmy na uliczkę prowadzącą do miasta.
- Może....albo nie....Albo....Nie to też nie...Lub...Nie, nie...
- Mogłabyś się zdecydować? -zaśmiał się głośno Ax
Dopiero gdy to powiedział zdałam sobie sprawę, że myślałam na głos. Odwróciłam wzrok by ukryć uśmieszek na mojej twarzy.
- Może chodźmy tam -wskazałam na park nad jeziorem.

Ax?

Od Axela do Vanessy

Jeden z policjantów tak wymęczył Aleksa że biedak nie miał siły wracać do domu, musiałem go nieść. Dziewczyna zaśmiała się na nasz widok.
- Tak, tak... śmiej się. - Uśmiechnąłem się. - Wymęczyli biedaka...
- Ojejku. - uśmiechnęła się i podeszła do nas po czym pogłaskała Aleksa.
- Odniosę go do pokoju i możemy się przejść na miasto, lub gdzieś... jeśli masz ochotę oczywiście...

Van?

Od Vanessy do Axela

- Nie ja chyba jednak zostanę.... Powinnam zająć się Lucyferem.
- Jasne nie ma sprawy -oparł i razem z psem zaczęli się oddalać
- Ax! -krzyknęłam, a widząc, że chłopak przystanął spytałam- O której wrócicie?
- Będziemy pod wieczór -odkrzyknął i po chwili znikł za rogiem budynku.

Zdjęłam Lucyferowi uzdę i siodło i odłożyłam na bok. Poprowadziłam konia do boksu po czym zdjęłam z półki szczotkę i zaczęłam czyścić jego sierść. Po dokładnym usunięciu piachu zajęłam się jeszcze jego grzywą.
Spojrzałam na zegarek. Właśnie skończyłam pielęgnowanie Luke'a gdy dochodziła 18:00. Byłam ciekawa kiedy Axel wróci, ale nie miałam zamiaru czekać na niego w boksie. Wyszłam na zewnątrz i usiadłam na płotku ogradzającym pole do ujeżdżania. Machałam nogami w powietrzu przyglądając się swoim butom gdy dobiegł mnie krzyk. Nie musiałam się nawet odwracać. Wiedziałam, że był to Axel.

Axel?