środa, 21 października 2015

Od Vanessy do Axela

- Nie ja chyba jednak zostanę.... Powinnam zająć się Lucyferem.
- Jasne nie ma sprawy -oparł i razem z psem zaczęli się oddalać
- Ax! -krzyknęłam, a widząc, że chłopak przystanął spytałam- O której wrócicie?
- Będziemy pod wieczór -odkrzyknął i po chwili znikł za rogiem budynku.

Zdjęłam Lucyferowi uzdę i siodło i odłożyłam na bok. Poprowadziłam konia do boksu po czym zdjęłam z półki szczotkę i zaczęłam czyścić jego sierść. Po dokładnym usunięciu piachu zajęłam się jeszcze jego grzywą.
Spojrzałam na zegarek. Właśnie skończyłam pielęgnowanie Luke'a gdy dochodziła 18:00. Byłam ciekawa kiedy Axel wróci, ale nie miałam zamiaru czekać na niego w boksie. Wyszłam na zewnątrz i usiadłam na płotku ogradzającym pole do ujeżdżania. Machałam nogami w powietrzu przyglądając się swoim butom gdy dobiegł mnie krzyk. Nie musiałam się nawet odwracać. Wiedziałam, że był to Axel.

Axel?